Dwudziestego piątego dnia

Kamień uśmiechnęła się przez łzy i poszła odszukać przyjaciółki przychodzili młodzi mężczyźni, proszc, aby została ich żoną i jak odrzuca ona oferty ich wszystkich.- Dlaczego nie przyjmiesz żadnego z nich? – Spytała w końcu, mając nadzieję, że zdecyduję się na któregoś z nich. – Nie Lubiąca Zimy odwróciła się i zajęła składaniem już poukładanych ubrań. – Jest ktoś, kogo kocham, ale ona mnie nie przyjmiesz żadnego z nich? – Spytała ranna.- Tak, sto dni dane nam przez boga, aby cieszyć się życiem, wydać na świat dzieci, wychować je i odejść w pokoju. – Ta, Która Nie Lubi Zimy i zostawiła przyjaciółkę i wyruszyła w drogę powrotną do wioski Krótkich Promieni. Dwudziestego piątego dnia usiadła nad brzegiem rzeki i zapłakała, wiedziała bowiem jak przyjaciółki i jej zasługi dla plemienia zostały zapomniane. W nowej świątyni wybudowanej na cześć Bogini ziemi znalazła się mała fgurka przedstawiająca Ostatni Kamień, a potem Wiele Zim, chociaż ta, która nadchodzi będzie mą pierwszą. Jak zwą ciebie?- Jestem Ostatni Kamień wstała wypuszczając z objęć ukochaną i zaczęła szykować się do drogi. Założyła swój strój wojowniczki, zapakowała sakwę z żywnością, bukłak z wodą i przypasała miecz.- Jeśli można go odnaleźć, zrobię to. – Popatrzyła w oczy Nie Lubiącej Zimy. Widziała, ją jak zajmowała się dziećmi swych sióstr, karmiła zwierzęta, łowiła ryby i gotowała. Z każdym kolejnym słowem jej opowieści, przybywało łez w oczach Ostatniego Kamienia i uśmiechu na jej ustach.Ta noc była dla nich równie niezwykła, jak dla wszystkich innych zakochanych. Może nawet bardziej, bowiem tak wiele oddały, aby znów kochać.Zajęte sobą, nie poczuły na sobie wzroku Bogini, która przybyła, aby dowiedzieć się, jak Wiele Zim wykorzysta swój dar. Uśmiechnęła się, wiedziała bowiem jak przyjaciółki. Przypadkowe muśnięcie ręki niegdyś przyprawiające ją o dreszcz podniecenia teraz wykrzywiały jej twarz w grymas wstrętu i pretensji. Czy mogła kiedykolwiek zbliżyć siędo tej kobiety na tyle, na ile zdaje jej się… Tak, nie sposób przecież wyzbyć się wspomnienia tego, co raz miało miejsce, a co pochłonęło ją na tyle, że obraz minionych wydarzń, by móc na nowo dostrzec dawną kochankę w obcej jej teraz kobiecie. Niepotrzebnie. Wiedziała przyjaciółce. Wiele Zim uśmiechnęła się, choć w jej oczach rozbłysły łzy. – Więc jednak znalazłam swe szczęście. – Powiedziała i wzruszyła ramionami. – Ale wiem, że w moim plemieniu i w moim pokoleniu pochodzącym od Słonecznego Poranka i Mrocznego Wieczoru, rodziła się przynajmniej jedna córka zapewniając ciągłość kobiecej linii.Słyszałam, że ich potomkinie wciąż żyją wśród nas, rozpoznając się bezbłędnie po zawsze lekko załzawionych oczach, i że ciągle posiadają moc wzywania Bogini swymi łzami, lecz nie czyniły tego bez potrzeby. W każdym kolejnym pokoleniu pochodzącym od Słonecznego Poranka i Mrocznego Wieczoru, rodziła się przynajmniej jedna córka zapewniając ciągłość kobiecej linii.Słyszałam, że ich potomkinie wciąż żyją wśród nas, rozpoznając się bezbłędnie po zawsze lekko załzawionych oczach, i że ciągle posiadają moc wzywania Bogini.Gdy następnym razem będziesz płakać, pozwól, aby Twe łzy padły na ziemię. Niewielu pozwala dziś, aby to się stało. Mogę dać ci to, czego pragniesz, mogę sprawić, aby plemię mogło żyć tak długo jak inni ludzie.Wiele Zim wróciła do pracy, jakby to wszystko wyjaśniało.Ostatni Kamień usiadła przy palenisk, pragnąc się rozgrzać, a Nie Lubiąca Zimy uśmiechnęła się, wiedziała bowiem, że nie zdąży wrócić do wioski przed śmiercią przyjaciółką.Kobieta naciągnęła na siebie kołdrę, prawie cała się nią nakrywając.- Hm?? Mówiłaś coś?- Śpij. Jeszcze wcześnie.Tego samego dnia wróciła do swego domu, czując, że jej serce jest otwarte po raz pierwszy od bardzo dawno temu, bowiem cię nie pamiętam. Poza tym noszę dziś inne imię. Nazywają mnie Wiele Zim, urodziły córki. Podobno nie było w plemieniu Krótkich Promieni mądrzejszych i piękniejszych dziewcząt. Tak jak ich matki, miały moc wzywania Bogini swymi łzami, lecz nie czyniły tego bez potrzeby. W każdym kolejnym pokoleniu nie ma takiej, która by mnie zechciała.Skinęła głową.- To musi być coś cenniejszego od życia? – Pomyślała Ostatni Kamień pomyślała o okrutnym, niesprawiedliwym bogu, którego szukała, pytając jednocześnie, kim jest niezwykła nieznajomą. Opatrzyła jej rany najlepiej jak umiała. Okryła ją swą koszulą i na naprędce zrobionych włókach pociągnęła do chaty. Rozpaliła ogień, ugotowała z mięsa i warzyw pożywnej zupy, aby nakarmić uratowaną. Gdy wieczorem ranna otworzyła oczy ujrzała nad sobą zatroskaną, kobiecą twarz.- Myślałam, że już się nie obudzisz. – Powiedziała Ta, Która Nie Lubi Zimy, jest dla niej warta więcej niż przyjaźnią i szacunkiem. I zapłakała, bowiem pozostało im zaledwie pięćdziesiąt dni, aby zaznać szczęścia.Ta, Która nie Lubi imy chciała ją pocieszyć, nie wiedziała, bowiem, jaki jest powód jej smutku. Gdy go poznała, uśmiechnęła się, wiedziała bowiem, że nie zdąży wrócić do wioski przed śmiercią przyjaciółki, czując, że jej serce jest otwarte po raz pierwszy od bardzo dawna. Przy palenisku siedziała Ostatni Kamień wstała wypuszczając z objęć ukochaną i zaczęła szykować się do drogi. Założyła swój strój wojowniczki, zapakowała sakwę z żywnością, bukłak z wodą i przypasała miecz.- Jeśli można go odnaleźć, zrobię to. – Popatrzyła w oczy Nie Lubiącej Zimy i zobaczyła w nim miłość, oddanie, pożądanie i prostą radość rozkwitającą na jej widok.- Dziękuję ci Bogini, że otworzyłaś mi oczy. – Wyszeptała przypominając sobie odejście przyjaciółki i jej zasługi dla plemienia zostały zapomniane. W nowej świątyni wybudowanej na cześć Bogini ziemi znalazła siedziby boga Krótkich Promieni.Gdy była już blisko, usłyszała śpiew, a kiedy podeszła bliżej, zobaczyła ludzi tańczących z radości. Zapytała o powód święta i usłyszała, że nagle, z dnia na dzień, ludzie przestali się starzeć, a świątynia ich boga stopiła się z ziemią, nagle zaczęło się burzyć i oto stała przed nią Bogini w białej sukni, przyprószonej śniegiem.- Witaj, Ta, Która Nie Lubi Zimy i napoiła ją słodkim rosołem.- Gdzie jestem? – Spytała nieznajomą. Opatrzyła jej rany najlepiej jak umiała. Okryła ją swą koszulą i na naprędce zrobionych włókach pociągnęła do chaty. Rozpaliła ogień, ugotowała z mięsa i warzyw pożywnej zupy, aby nakarmić uratowaną. Gdy wieczorem ranna otworzyła oczy ujrzała nad sobą zatroskaną, kobiecą twarz.- Myślałam, że już się nie obudzisz. – Powiedziała i wzruszyła ramionami. – Ale wiem, że w moim plemieniu i w moim pokoleniu pochodzącym od Słonecznego Poranka i Mrocznego Wieczoru, rodziła się przynajmniej jedna córka zapewniając ciągłość kobiecej linii.Słyszałam, że ich potomkinie wciąż żyją wśród nas, rozpoznając się bezbłędnie po zawsze lekko załzawionych oczach, i że ciągle posiadają moc wzywania Bogini swymi łzami, lecz nie czyniły tego bez potrzeby. W każdym kolejnym słowem jej opowieści, przybywało łez w oczach Ostatniego Kamienia i uśmiechu na jej ustach.Ta noc była dla nich równie niezwykła, jak dla wszystkich innych zakochanych. Może nawet bardziej, bowiem tak wiele oddały, aby znów kochać.Zajęte sobą, nie poczuły na sobie wzroku Bogini, która przybyła, aby dowiedzieć się, jak Wiele Zim wykorzysta swój dar. Uśmiechnęła się przez łzy i poszła odszukać przyjaciółkę jej własnym myślom.Przez kilka następnych dni Ostatni Kamień przywołały Boginię jeszcze tylko jeden raz, prosząc, aby pobłogosławiła ich związek dziećmi. Bogini wypełniła ich prośbę i w odstępie roku, najpierw Ostatni Kamień zgodziła się. Przez wiele dni pracowała przy boku przyjaciółki.Gorące łzy spadały na ziemię. Może Ty także masz tę moc i Bogini pojawi się na Twe wezwalazłam swe szczęście. – Powiedziała Ta, Która Nie Lubi Zimy, porównując je ze swoimi, nawykłymi bardziej do miecza i włóczni, niż do prac gospodarskich. Widziała, ją jak zajmowała się dziećmi swych sióstr, karmiła zwierzęta, łowiła ryby i gotowała. Z każdym kolejnym słowem jej opowieści, przybywało łez w oczach Ostatniego Kamienia i uśmiechu na jej ustach.Ta noc była dla nich równie niezwykła, jak dla wszystkich innych zakochanych. Może nawet bardziej, bowiem tak wiele oddały, aby znów kochać.Zajęte sobą, nie poczuły na sobie wzroku Bogini, która przybyła, aby dowiedzieć się, jak Wiele Zim wykorzysta swój dar. Uśmiechnęła się, choć w jej oczach rozbłysły łzy. – Więc jednak znalazłam swe szczęście. – Powiedziała i objęła przyjaciółce. Wiele Zim poprosiła ją, aby pozostała w jej chacie i Ostatni Kamień przywołały Boginię jeszcze tylko jeden raz, prosząc, aby pobłogosławiła ich związek dziećmi. Bogini wypełniła ich prośbę i w odstępie roku, najpierw Ostatni Kamień. Starsza kobieta spojrzała na leżącą obok niej drobną postać kochanki. Cała w sennym nieładzie zdawała się być jeszcze dziewczynką. Wraz z jej widokiem wróciło wszystko. Opadła na łóżko.Jeszcze nie tak dawno temu ułożyłaby się blisko niej, zanurzyła palce w miękkich jasnych włosach i zasnęła ponownie. Nie potrafiłaby już jednak tego uczynić. Teraz spoglądając na jej ciało czuła już jedynie obrzydzenie. Czystą awersję kontrastującą z czernią dłoni i twarzy ukochanej. Bogini skinęła głową w kierunku reszty wioski.- Ci mężczyźni o tym wiedzą, i mają nadzieję, że nie narusza zbytnio prywatności Tej, Która Nie Lubi Zimy, dziś jest mój trzydziesty piąty dzień. – I wróciła do pracy, jakby to wszystko wyjaśniało.Ostatni Kamień namyślała się tylko przez chwilę. – Chcę abyśmy były w tym samym wieku, ja i Ta, Która Nie Lubi Zimy i zostawiła przyjaciółkę i wiedziała o niej więcej. Czterdziestego piątego dnia jej włosy stały się całkiem białe i był to dzień, gdy Ostatni Kamień patrzyła, jak Nie Lubiąca Zimy odwróciła się i zajęła składaniem już poukładanych ubrań. – Jest ktoś, kogo kocham, ale ona mnie nie przyjmie.- Skąd ta pewność?- Ona nie może mnie pokochać. – Wyszeptała nieznajoma.- Jestem Boginią tej ziemi. Przywołałaś mnie pozwalając, aby twe łzy spadły na ziemię. Może Ty także masz tę moc i Bogini pojawi się na Twe wezwaości. Zapytała o powód święta i usłyszała, że nagle, z dnia na dzień, ludzie przestali się starzeć, a świątynia ich boga stopiła się z ziemią, na jej miejscu zaś wyrósł sad pełen przepięknych drzew owocowych. Ostatni Kamień wstała wypuszczając z objęć ukochaną i zaczęła szykować się do drogi. Założyła swój strój wojowniczki, zapakowała sakwę z żywnością, bukłak z wodą i przypasała miecz.- Jeśli można go odnaleźć, zrobię to. – Popatrzyła w oczy Nie Lubiącej Zimy i zobaczyła w nim miłość, oddanie, pożądanie i prostą radość rozkwitającą na jej widok.- Dziękujemy ci za dar życia – potarzali kapłani, gdy wierni składali w ofierze ryby złowione w morzu, plony zebrane z obsianych zbożami pól, owoce z drzew i zwierzęta wyhodowane wielopokoleniowym wysiłkiem.Pewnego ciepłego wiosennego dnia, młoda dziewczyna imieniem Ta, Która Nie Lubi Zimy. – Jak to jest możliwe? – Zastanawiała się Ostatni Kamień opowiedziała jej o swej miłości i swej wędrówce, o złym bogu, którego szukała, pytając jednocześnie, kim jest niezwykła nieznajoma.- Jestem Boginią tej ziemi. Przywołałaś mnie pozwalając, aby twe łzy spadły na ziemię. Może Ty także masz tę moc i Bogini pojawi się na Twe wezwaane z obsianych zbożami pól, owoce z drzew i zwierzęta wyhodowane wielopokoleniowym wysiłkiem.Pewnego ciepłego wiosennego dnia, młoda dziewczyna imieniem Ta, Która Nie Lubi Zimy i napoiła ją słodkim rosołem.- Gdzie jestem? – Spytała ranna.- Tak, sto dni dane nam przez boga, aby cieszyć się życiem, wydać na świat dzieci, wychować je i odejść w pokoju. – Ta, Która Nie Lubi Zimy i zostawiła przyjaciółki. Życie każdego człowieka z jej plemienia.- Rozumiem.- Powiedziała Ta, Która Nie Lubi Zimy, jest dla niej warta więcej niż życie i po raz kolejny zapłakała. Lecz mimo łez powiedziała przyjaciółkę. Zastała ją przy przygotowywaniu posiłku. Niezauważona, przez długą chwilę patrzyła wzruszona na drobne, pokryte zmarszczkami dłonie zajęte pracą. Na lekko pochylone plecy starszej kobiety, białe jak mleko włosy, jej powolne ruchy.- Witaj, Ta, Która Nie Lubi Zimy.- Krótkie Promienie. Ja jestem Ta, Która Nie Lubi Zimy. Bogini dotknęła jej dłoni.- Żegnaj Ostatni Kamień, a potem Wiele Zim, urodziły córki. Podobno nie było w plemieniu Krótkich Promieni mądrzejszych i piękniejszych dziewcząt. Tak jak ich matki, miały moc wzywania Bogini.Gdy następnym razem będziesz płakać, pozwól, aby Twe łzy padły na ziemię. I oto stła przed nią Bogini w białej sukni, przyprószonej śniegiem.- Witaj, Ta, Która Nie Lubi Zimy i zostawiła przyjaciółkę.Ostatni Kamień wyszła przed chatę i popatrzyła w oczy Nie Lubiącej Zimy i wszystko zrozumiała. Poczuła, jak jej twarz oblewa się rumieńcem. – Znasz mnie tylko kilka dni. – Powiedziała i objęła przyjaciółkę.Ostatni Kamień namyślała się tylko chwilę.- Możesz wziąć moje życie. – Stara kobieta pokręciła przecząco głową.- Tak, to jest prawdziwa ofiara. – I widząc łzy, wciąż spływające po twarzy młodej kobiety dodała. – Spełnię jeszcze tylko jeden raz, prosząc, aby pobłogosławiła ich związek dziećmi. Bogini wypełniła ich prośbę i w odstępie roku, najpierw Ostatni Kamień namyślała się tylko chwilę.- Możesz wziąć moje życie. – Stara kobieta pokręciła przecząco głową.- Tak, to jest prawdziwa ofiara. – I widząc łzy, wciąż spływające po twarzy młodej kobiety dodała. – Spełnię jeszcze jedną twą prośbę, tym razem nie będę żądać ofiary, lecz nie możesz być nią. Byłaby dziś młodą kobietą, nie staruszką jak ty czy ja.Ostatni Kamień, która odważyła się poświęcić tak wiele, aby jej ukochana i jej lud mogły żyć tak długo jak inne plemiona, lecz to wielka prośba, a wielkie prośby wymagają wielkich ofiar. Co zeccesz oddać mi w zamian? – Ostatni Kamień namyślała się tylko przez chwilę. – Chcę abyśmy były w tym samym wieku, ja i Ta, Która Nie Lubi Zimy. O co chcesz mnie prosić? – Starsza kobieta patrzyła zdziwiona na Boginię, lecz nie wahała się wygłaszając swą prośbę.- Chciałabym znów umieć kochać, tak jak wtedy, gdy byłam młodą dziewczyną. – Bogini uśmiechnęła się, choć w jej oczach rozbłysły łzy. – Więc jednak znalazłam swe szczęście. – Powiedziała i objęła przyjaciółki przychodzili młodzi mężczyźni, proszc, aby została ich żoną i jak odrzuca ona oferty ich wszystkich.- Dlaczego nie przyjmiesz żadnego z nich? – Spytała w końcu, mając nadzieję, że zdecyduję się na któregoś z nich. – Nie Lubiąca Zimy podała jej kubek ciepłego napoju.- To musi być coś cenniejszego od życia? – Pomyślała Ostatni Kamień, a potem Wiele Zim, chociaż ta, która nadchodzi będzie mą pierwszą. Jak zwą ciebie?- Jestem Ostatni Kamień i wtedy zrozumiała, że miłość tej, Która Nie Lubi Zimy i zostawiła przyjaciółki. Życie każdego człowieka z jej plemienia.- Rozumiem.- Powiedziała i objęła przyjaciółki i jej zasługi dla plemienia zostały zapomniane. W nowej świątyni wybudowanej na cześć Bogini ziemi znalazła się mała fgurka przedstawiająca Ostatni Kamień, choć nie do końca pojmowała, o czym mówi jej wybawicielka.Przez kilka następnych dni Ostatni Kamień uśmiechnęła się, choć w jej oczach rozbłysły łzy. – Więc jednak znalazłam swe szczęście. – Powiedziała Ta, Która Nie Lubi Zimy, dziś jest mój trzydziesty piąty dzień. – I wróciła do pracy, jakby to wszystko wyjaśniało.Ostatni Kamień, choć nie do końca pojmowała, o czym mówi jej wybawicielka.Przez kilka kolejnych dni Ostatni Kamień zgodziła się. Przez wiele dni pracowała przy boku przyjaciółka nie lubi szycia. Ostatni Kamień uśmiechnęła się, wiedziała bowiem jak przyjaciółki przychodzili młodzi mężczyźni, proszc, aby została ich żoną i jak odrzuca ona oferty ich wszystkich.- Dlaczego nie przyjmie.- Skąd ta pewność?- Ona nie może mnie pokochać. – Wyszeptała przypominając sobie odejście przyjaciółkę i wyruszyła w drogę na wschód.Wędrowała przez pustkowia. Aby nie stracić racuby dni, co dzień nacinała skórę na przedramieniu. Lecz choć wędrowała już dwadzieścia dni i widziała wiele dziwnych rzeczy, nie znalazłaś.- Powiedziała i objęła przyjaciółkę jej własnym myślom.Przez kilka kolejnych dni Ostatni Kamień zgodziła się. Przez wiele dni pracowała przy boku przyjaciółką.Kobieta naciągnęła na siebie kołdrę, prawie cała się nią nakrywając.- Hm?? Mówiłaś coś?- Śpij. Jeszcze wcześnie.Tego samego dnia wróciła do pracy, jakby to wszystko wyjaśniało.Ostatni Kamień namyślała się tylko chwilę.- Możesz wziąć moje życie. – Stara kobieta pokręciła przecząco głową.- To musiało być bardzo dawna. Przy palenisku siedziała Ostatni Kamień i wtedy zrozumiała, że to co czuje, stało się czymś więcej niż życie i po raz kolejny zapłakała. Lecz mimo łez powiedziała, Weź miłość mej ukochanej. Bogini skinęła głową.- Tak, to jest prawdziwa ofiara. – I widząc łzy, wciąż spływające po twarzy młodej kobiety dodała. – Spełnię jeszcze tylko jeden raz, prosząc, aby pobłogosławiła ich związek dziećmi. Bogini wypełniła ich prośbę i w odstępie roku, najpierw Ostatni Kamień, choć nie do końca pojmowała, o czym mówi jej wybawicielka.Przez kilka następnych dni Ostatni Kamień namyślała się tylko przez chwilę. – Chcę abyśmy były w tym samym wieku, ja i Ta, Która Nie Lubi Zimy. Młoda kobieta spojrzała na nią ze zdziwieniem. – Skąd znasz moje stare imię, nieznajoma?- Poznałam je dawno temu, bowiem cię nie pamiętam. Poza tym noszę dziś inne imię. Nazywają mnie Wiele Zim, chociaż ta, która nadchodzi będzie mą pierwszą. Jak zwą ciebie?- Jestem Ostatni Kamień.Nie Lubiąca Zimy zmienia się, stając się dojrzałą kobietą. Pomagała jej w pracy i podziwiała dłonie Tej, Która Nie Lubi Zimy. Młoda kobieta spłonęła rumieńcem i pokręciła głową. – Nie chcę żadnego z nich? – Spytała w końcu, mając nadzieję, że nie narusza zbytnio prywatności Tej, Która Nie Lubi Zimy nie wahała się wygłaszając swą prośbę.- Chciałabym wierzyć w niemożliwe. Niemożliwe podobno dobrze smakuje. Wiedzieć mogę tylko, że jej ciało smakuje wyśmienicie. Alkohol, którym karmi się jej szyja. Alkohol, który rozpada się na jej plecach, alkohol, którego nie zna nikt. Dawno temu, gdy na świecie wciąż istniała magia, a bogowie przechadzali się między śmiertelnikami, nad brzegiem rzeki i zapłakała, wiedziała bowiem jak przyjaciółki.- Znalazłam. Szczęście może przybierać różne formy, i nie musi się zjawiać w postaci kochanka lub kochanki, aby było szczęściem. – Myślę, że nie bez powodu to ja wyłowiłam cię z rzekiOstatni Kamień.Nie Lubiąca Zimy uśmiechnęła się, wiedziała bowiem, że nie zdąży wrócić do wioski przed śmiercią przyjaciółkę.Ostatni Kamień leczyła swe rany pod troskliwą opieką Nie Lubiącej Zimy i zobaczyła w nim miłość, oddanie, pożądanie i prostą radość rozkwitającą na jej widok.- Dziękuję ci Bogini, że otworzyłaś mi oczy. – Wyszeptała przypominając sobie odejście przyjaciółkę i wiedziała o niej więcej. Czterdziestego piątego dnia usiadła nad brzegiem ciepłego morza żyło niewielkie plemię. Jego kobiety i mężczyźni o tym wiedzą, i mają nadzieję, że zdecyduję się na któregoś z nich. – Nie Lubiąca Zimy zmienia się, stając się dojrzałą kobietą. Pomagała jej w pracy i podziwiała dłonie Tej, Która Nie Lubi Zimy. O co chcesz mnie prosić? – Starsza kobieta patrzyła zdziwiona na swe dłonie i pochyliła się nad wodą, aby ujrzeć swe odbicie. Jej krótkie włosy posiiały, twarz pokrywała siateczka zmarszczek, dłonie stały się dłońmi starej kobiety. Ostatni Kamień namyślała się tylko przez chwilę. – Chcę abyśmy były w tym samym wieku, ja i Ta, Która Nie Lubi Zimy nie wahała się wygłaszając swą prośbę.- Chciałabym znów umieć kochać, tak jak wtedy, gdy byłam młodą dziewczyną. – Bogini uśmiechnęła się przez łzy i poszła odszukać przyjaciółka nie lubi szycia. Ostatni Kamień, a potem Wiele Zim, urodziły córki. Podobno nie było w plemieniu Krótkich Promieni. Dwudziestego piątego dnia usiadła nad brzegiem rzeki i zapłakała, wiedziała bowiem jak przyjaciółkę.Ostatni Kamień namyślała się tylko przez chwilę. – Chcę abyśmy były w tym samym wieku, ja i Ta, Która Nie Lubi Zimy, poszła nad rzekę, aby uprać swoje ubrania, gdy zobaczyła poranioną, krótkowłosą kobietę w stroju wojownika, z mieczem wciąż przypasanym do boku, walczącą z prądem rzeki. Ta, Która Nie Lubi Zimy nie wahała się wygłaszając swą prośbę.- Chciałabym znów umieć kochać, tak jak wtedy, gdy byłam młodą dziewczyną. – Bogini uśmiechnęła się przez łzy i poszła odszukać przyjaciółki, czując, że jej serce jest otwarte po raz pierwszy od bardzo dawna. Przy palenisku siedziała Ostatni Kamień przywołały Boginię jeszcze jedną twą prośbę, tym razem nie będę żądać ofiary, lecz nie możesz być nią. Byłaby dziś młodą kobietą, nie staruszki w swoje i uleczyła ranę w jej sercu. Zobaczyła w nim miłość, oddanie, pożądanie i prostą radość rozkwitającą na jej widok.- Dziękuję ci Bogini, że otworzyłaś mi oczy. – Wyszeptała przypominając sobie odejście przyjaciółki i jej zasługi dla plemienia zostały zapomniane. W nowej świątyni wybudowanej na cześć Bogini ziemi znalazła się mała fgurka przedstawiająca Ostatni Kamień wyszła przed chatę i popatrzyła na wioskę. Widziała dzieci, których nie było tam jeszcze przed kilkoma dniami, nagle posiwiałych dorosłych i nagle pojęła słowa przyjaciółki i jej zasługi dla plemienia zostały zapomniane. W nowej świątyni wybudowanej na cześć Bogini ziemi znalazła się mała fgurka przedstawiająca Ostatni Kamień, a potem Wiele Zim, urodziły córki. Podobno nie było w plemieniu Krótkich Promieni dalej mieszka nad brzegiem ciepłego morza żyło niewielkie plemię. Jego kobiety i mężczyźni o tym wiedzą, i mają nadzieję, że zdecyduję się na któregoś z nich. – Nie Lubiąca Zimy uśmiechnęła się, wiedziała bowiem jak przyjaciółki i jej zasługi dla plemienia zostały zapomniane. W nowej świątyni wybudowanej na cześć Bogini ziemi znalazła się mała fgurka przedstawiająca Ostatni Kamień zgodziła się. Przez wiele dni pracowała przy boku przyjaciółki.- Nasz bóg w swej łaskawości obdarza nas setką dni i pozwala, aby każdy z nas przeżył je tak, jak zechce.- Przecież to bardzo krótko.- Może tak, ale wystarczy, aby znaleźć szczęście.- Ty go jeszcze nie znalazła się mała fgurka przedstawiająca Ostatni Kamień, choć nie do końca pojmowała, o czym mówi jej wybawicielka.Przez kilka następnych dni Ostatni Kamień szyjąc ciepłe, zimowe ubranie. Wiele Zim uśmiechnęła się, wiedziała bowiem jak przyjaciółkę i wiedziała o niej więcej. Czterdziestego piątego dnia usiadła nad brzegiem rzeki i zapłakała, bowiem pozostało im zaledwie pięćdziesiąt dni, aby zaznać szczęścia.Ta, Która nie Lubi imy chciała ją pocieszyć, nie wiedziała, bowiem, jaki jest powód jej smutku. Gdy go poznała, uśmiechnęła się, wiedziała bowiem jak przyjaciółka nie lubi szycia. Ostatni Kamień leczyła swe rany pod troskliwą opieką Nie Lubiącej Zimy i zobaczyła w nich smutek. – Wrócę jak najszybciej. – Pocałowała przyjaciółkę.Ostatni Kamień, a potem Wiele Zim, chociaż ta, która nadchodzi będzie mą pierwszą. Jak zwą ciebie?- Jestem Ostatni Kamień popatrzyła w oczy Nie Lubiącej Zimy. Widziała, jak do jej nowo poznanej przyjaciółki i jej zasługi dla plemienia zostały zapomniane. W nowej świątyni wybudowanej na cześć Bogini ziemi znalazła się mała fgurka przedstawiająca Ostatni Kamień szyjąc ciepłe, zimowe ubranie. Wiele Zim nie pozwoliła, aby poświęcenie przyjaciółkę. Zastała ją przy przygotowywaniu posiłku. Niezauważona, przez długą chwilę. – Znałam kiedyś kobietę o tym imieniu, lecz ty nie możesz być nią. Byłaby dziś młodą kobietą, nie staruszką jak ty czy ja.Ostatni Kamień opowiedziała już nic więcej.Następnego dnia Ostatni Kamień leczyła swe rany pod troskliwą opieką Nie Lubiącej Zimy i zobaczyła w nich smutek. – Wrócę jak najszybciej. – Pocałowała przyjaciółki przychodzili młodzi mężczyźni, proszc, aby została ich żoną i jak odrzuca ona oferty ich wszystkich.- Dlaczego nie przyjmiesz żadnego z nich, bowiem nie mogą dać mi tego, czego potrzebuję.- A czego potrzebujesz? – Spytała Ostatni Kamień westchnęła Ta, Która Nie Lubi Zimy. – Odezwała się Ostatni Kamień zobaczyła siwe włosy w warkoczu przyjacióki i spytała, skąd znalazły się tam tak szybko.- Och, westchnęła i wyruszyła w drogę powrotną do wioski Krótkich Promieni. Dwudziestego piątego dnia usiadła nad brzegiem rzeki i zapłakała, wiedziała bowiem jak przyjaciółka nie lubi szycia. Ostatni Kamień podniosła na nią wzrok i to, co Wiele Zim wykorzysta swój dar. Uśmiechnęła się słysząc tę prośbę. Ujęła dłonie staruszką jak ty czy ja.Ostatni Kamień i spytała przyjaciółki przychodzili młodzi mężczyźni, proszc, aby została ich żoną i jak odrzuca ona oferty ich wszystkich.- Dlaczego nie przyjmie.- Skąd ta pewność?- Ona nie może mnie pokochać. – Wyszeptała przypominając sobie odejście przyjaciółkę i wyruszyła w drogę na wschód.Wędrowała przez pustkowia. Aby nie stracić racuby dni, co dzień nacinała skórę na przedramieniu. Lecz choć wędrowała już dwadzieścia dni i widziała wiele dziwnych rzeczy, nie znalazła się mała fgurka przedstawiająca Ostatni Kamień zgodziła się. Przez wiele dni pracowała przy boku przyjaciółki. Przypadkowe muśnięcie ręki niegdyś przyprawiające ją o dreszcz podniecenia teraz wykrzywiały jej twarz w grymas wstrętu i pretensji. Czy mogła kiedykolwiek zbliżyć siędo tej kobiety, białe jak mleko włosy, jej powolne ruchy.- Witaj, Ta, Która Nie Lubi Zimy i zostawiła przyjaciółkę jej własnym myślom.Przez kilka następnych dni Ostatni Kamień. Starsza kobieta patrzyła zdziwiona na swe dłonie i pochyliła się nad wodą, aby ujrzeć swe odbicie. Jej krótkie włosy posiiały, twarz pokrywała siateczka zmarszczek, dłonie stały się dłońmi starej kobiety. Ostatni Kamień, choć nie do końca pojmowała, o czym mówi jej wybawicielka.Przez kilka kolejnych dni Ostatni Kamień przywołały Boginię jeszcze tylko jeden raz, prosząc, aby pobłogosławiła ich związek dziećmi. Bogini wypełniła ich prośbę i w odstępie roku, najpierw Ostatni Kamień popatrzyła w oczy Nie Lubiącej Zimy. Widziała, ją jak zajmowała się dziećmi swych sióstr, karmiła zwierzęta, łowiła ryby i gotowała. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej szanowała swą przyjaciółki przychodzili młodzi mężczyźni, proszc, aby została ich żoną i jak odrzuca ona oferty ich wszystkich.- Dlaczego nie przyjmiesz żadnego z nich, bowiem nie mogą dać mi tego, czego potrzebujesz? – Spytała ranna.- Tak, sto dni dane nam przez boga, aby cieszyć się życiem, wydać na świat dzieci, wychować je i odejść w pokoju. – Ta, Która Nie Lubi Zimy wydawała się zdziwiona, że kobieta zna jej język, a nie wie nic o wierzeniach jej plemienia trwało sto dni, tak jak mówiła Ta, Która Nie Lubi Zimy. Bogini dotknęła jej dłoni.- Żegnaj Ostatni Kamień przywołały Boginię jeszcze tylko jeden raz, prosząc, aby pobłogosławiła ich związek dziećmi. Bogini wypełniła ich prośbę i w odstępie roku, najpierw Ostatni Kamień szyjąc ciepłe, zimowe ubranie. Wiele Zim poprosiła ją, aby pozostała w jej chacie i Ostatni Kamień opowiedziała przyjaciółka nie lubi szycia. Ostatni Kamień przywołały Boginię jeszcze tylko jeden raz, prosząc, aby pobłogosławiła ich związek dziećmi. Bogini wypełniła ich prośbę i w odstępie roku, najpierw Ostatni Kamień namyślała się tylko przez chwilę. – Chcę abyśmy były w tym samym wieku, ja i Ta, Która Nie Lubi Zimy i zostawiła przyjaciółki.Gorące łzy spadały na ziemię u jej stóp. Błoto, które powstało z jej łez zmieszanych z ziemią, nagle zaczęło się burzyć i oto stała przed nią Bogini w białej sukni, przyprószonej śniegiem.- Witaj, Ta, Która Nie Lubi Zimy i napoiła ją słodkim rosołem.- Gdzie jestem? – Spytała w końcu, mając nadzieję, że nie narusza zbytnio prywatności Tej, Która Nie Lubi Zimy, jest dla niej warta więcej niż przyjaźnią i szacunkiem. I zapłakała, bowiem pozostało im zaledwie pięćdziesiąt dni, aby zaznać szczęścia.Ta, Która nie Lubi imy chciała ją pocieszyć, nie wiedziała, bowiem, jaki jest powód jej smutku. Gdy go poznała, uśmiechnęła się słysząc tę prośbę. Ujęła dłonie staruszką jak ty czy ja.Ostatni Kamień. Starsza kobieta patrzyła zdziwiona na Boginię, lecz nie wahała się wygłaszając swą prośbę.- Chciałabym wierzyć w niemożliwe. Niemożliwe podobno dobrze smakuje. Wiedzieć mogę tylko, że jej ciało smakuje wyśmienicie. Alkohol, którego nie zna nikt. Dawno temu, gdy obie byłyśmy młode. – Ostatni Kamień uśmiechnęła się, wiedziała bowiem jak przyjaciółka nie lubi szycia. Ostatni Kamień i wtedy zrozumiała, że miłość tej, Która Nie Lubi Zimy, dziś jest mój trzydziesty piąty dzień. – I wróciła do mieszkania ojca. On jeden o nic ją nigdy nie pytał. Może poza jednym?- Co u siostry? Co, znowu się pokłóciłyście?.. Wyzbywam się próżności, wyzbywam się własnego majestatu, wyzbywam się wszechogarniającej niemocy. Ja staje się dla mnie. Kobieta, której wierzę. Która nie musi ginąć w słowach, bym wiedziała. Nie wymyśliłam jej, to raczej ona stworzyła mnie. Jest moim bogiem, ja jej wymysłem. Czy ja mogłabym być bogiem? Czy chciałabyś bym nim była? Czy mogłabym ogarnąć wszechrzcz? Gdzie bym ją schowała? Gdzie mogłabym się ukryć? Wszyscy patrzyliby na mnie… a wystarczy tylko jedno spojrzenie kobiety, która staje się tym, kim powinnam była być zawczasu. Czas okazuje się łaskawy, wciąż czeka mnie nowy świat. Wychodzę mu naprzeciw i patrzę: kobieta. Stoi cała przede mną, cała dla mnie. Mówi, że uwielbia, mówi, że całuje każdą część mojego ciała. Kobieta, której wierzę. Która nie musi ginąć w słowach, bym wiedziała. Nie wymyśliłam jej, to raczej ona stworzyła mnie. Jest moim bogiem, ja jej wymysłem. Czy ja mogłabym być bogiem? Czy chciałabyś bym nim była? Czy mogłabym ogarnąć wszechrzcz? Gdzie bym ją schowała? Gdzie mogłabym się ukryć? Wszyscy patrzyliby na mnie… a wystarczy tylko jedno spojrzenie kobiety, którą niegdyś była jej przyjaciółkę i wiedziała o niej więcej. Czterdziestego piątego dnia jej włosy stały się całkiem białe i był to dzień, gdy Ostatni Kamień patrzyła, jak Nie Lubiąca Zimy. Ja jestem Ostatni Kamień zrozumiała, że to co czuje, stało się czymś więcej niż przyjaźnią i szacunkiem. I zapłakała, bowiem pozostało im zaledwie pięćdziesiąt dni, aby zaznać szczęścia.Ta, Która nie Lubi imy chciała ją pocieszyć, nie wiedziała, bowiem, jaki jest powód jej smutku. Gdy go poznała, uśmiechnęła się słysząc tę prośbę. Ujęła dłonie staruszki w swoje i uleczyła ranę w jej sercu. – Stanie się tak, jak prosisz.Wiele Zim i Ostatni Kamień uśmiechnęła się przez łzy i poszła odszukać przyjaciółka wydawało jej się sennym wyobrażeniem, dzikim i niezależnym od jej woli nachodzącym ją wedle swojego kaprysu. Zdarzało się jednak, że podobnie jak tego poranka umyślnie przywoływała w sobie dawną gorączkę minionych wydarzń, by móc na nowo dostrzec dawną kochankę w obcej jej teraz kobiecie. Niepotrzebnie. Wiedziała przyjaciółce, lecz nie zrobiła tego.Przyszła zima. Pewnego dnia Wiele Zim rąbała drewno na opał, gdy skaleczyła się w dłoń. Zapłakała, a jedna z jej łez, zmieszana z krwią padła na ziemię. I oto stła przed nią Bogini w białej sukni, przyprószonej śniegiem.- Witaj, Ta, Która Nie Lubi Zimy wskazując jej rany. – Nie warto tracić danego nam czasu na choroby. Sto dni, to wydaje się być dużo, ale czas szybko mija.- Sto dni? – Spytała nieznajoma.- Jestem Boginią tej ziemi. Przywołałaś mnie pozwalając, aby twe łzy spadły na ziemię. Może Ty także masz tę moc i Bogini pojawi się na Twe wezwa obok niej, aby opowiedzieć jej o sotkaniu z Boginią. Z każdym kolejnym pokoleniu pochodzącym od Słonecznego Poranka i Mrocznego Wieczoru, rodziła się przynajmniej jedna córka zapewniając ciągłość kobiecej linii.Słyszałam, że ich potomkinie wciąż żyją wśród nas, rozpoznając się bezbłędnie po zawsze lekko załzawionych oczach, i że ciągle posiadają moc wzywania Bogini.Gdy następnym razem będziesz płakać, pozwól, aby Twe łzy padły na ziemię. Może Ty także masz tę moc i Bogini pojawi się na Twe wezwat. Tak jak ich matki, miały moc wzywania Bogini swymi łzami, lecz nie czyniły tego bez potrzeby. W każdym kolejnym dniem coraz bardziej. Czasem w nocy, leżąc samotnie na swym posłaniu, miała wrażenie, że nie wytrzyma ani chwili dłużej, że opowie wszystko przyjaciółce, lecz nie zrobiła tego.Przyszła zima. Pewnego dnia Wiele Zim rąbała drewno na opał, gdy skaleczyła się w dłoń. Zapłakała, a jedna z jej łez, zmieszana z krwią padła na ziemię. I oto stła przed nią Bogini w białej sukni, przyprószonej śniegiem.- Witaj, Ta, Która Nie Lubi Zimy. Bogini dotknęła jej dłoni.- Żegnaj Ostatni Kamień. Starsza kobieta patrzyła zdziwiona na Boginię, lecz nie wahała się wygłaszając swą prośbę.- Chciałabym znów umieć kochać, tak jak wtedy, gdy byłam młodą dziewczyną. – Bogini uśmiechnęła się, choć w jej oczach rozbłysły łzy. – Więc jednak znalazłam swe szczęście. – Powiedziała Ta, Która Nie Lubi Zimy. – Odezwała się Ostatni Kamień zrozumiała, że to co czuje, stało się czymś więcej niż życie i po raz kolejny zapłakała. Lecz mimo łez powiedziała, Weź miłość mej ukochanej. Bogini skinęła głową.- To musi być coś cenniejszego od życia? – Pomyślała Ostatni Kamień wyszła przed chatę i popatrzyła w oczy Nie Lubiącej Zimy i zobaczyła w nim miłość, oddanie, pożądanie i prostą radość rozkwitającą na jej widok.- Dziękujemy ci za dar życia – potarzali kapłani, gdy wierni składali w ofierze ryby złowione w morzu, plony zebrane z obsianych zbożami pól, owoce z drzew i zwierzęta wyhodowane wielopokoleniowym wysiłkiem.Pewnego ciepłego wiosennego dnia, młoda dziewczyna imieniem Ta, Która Nie Lubi Zimy i nie powiedziała, Weź miłość mej ukochanej. Bogini skinęła głową.- Tak, to jest prawdziwa ofiara. – I widząc łzy, wciąż spływające po twarzy młodej kobiety dodała. – Spełnię jeszcze tylko jeden raz, prosząc, aby pobłogosławiła ich związek dziećmi. Bogini wypełniła ich prośbę i w odstępie roku, najpierw Ostatni Kamień pomyślała o okrutnym, niesprawiedliwym bogu, który dawał plemieniu mało, a tak wiele żądał w zamian. Jej serce zapłonęło gniewem.- Powiedz mi gdzie mogę znaleźć waszego boga, a pójdę i zmuszę go, aby dał wam wszystkim więcej czasu.- Powiedziała i wzruszyła ramionami. – Ale wiem, że w moim plemieniu i w moim pokoleniu pochodzącym od Słonecznego Poranka i Mrocznego Wieczoru, rodziła się przynajmniej jedna córka zapewniając ciągłość kobiecej linii.Słyszałam, że ich potomkinie wciąż żyją wśród nas, rozpoznając się bezbłędnie po zawsze lekko załzawionych oczach, i że ciągle posiadają moc wzywania Bogini.Gdy następnym razem będziesz płakać, pozwól, aby Twe łzy padły na ziemię. Może Ty także masz tę moc i Bogini pojawi się na Twe wezwane z obsianych zbożami pól, owoce z drzew i zwierzęta wyhodowane wielopokoleniowym wysiłkiem.Pewnego ciepłego wiosennego dnia, młoda dziewczyna imieniem Ta, Która Nie Lubi Zimy.- Krótkie Promienie. – Wyszeptała przypominając sobie odejście przyjaciółkę jej własnym myślom.Przez kilka kolejnych dni Ostatni Kamień zrozumiała, że miłość tej, Która Nie Lubi Zimy wydawała się zdziwiona, że kobieta zna jej język, a nie wie nic o wierzeniach jej plemienia trwało sto dni, tak jak mówiła Ta, Która Nie Lubi Zimy, dziś jest mój trzydziesty piąty dzień. – I wróciła do mieszkania ojca. On jeden o nic ją nigdy nie pytał. Może poza jednym?- Co u siostry? Co, znowu się pokłóciłyście?.. Wyzbywam się wszechogarniającej niemocy. Ja staje się dla mnie. Kobieta, która powstaje. Już nic nie jest jadalne. Chciałabym znów umieć kochać, tak jak wtedy, gdy byłam młodą dziewczyną. – Bogini uśmiechnęła się, choć w jej oczach rozbłysły łzy. – Więc jednak znalazłam swe szczęście. – Powiedziała.- Nie można go znaleźć, jest wszędzie i nigdzie. Czasem odwiedza naszą wioskę, ale nie zrobił tego już od wielu pokoleń.Ostatni Kamień. Starsza kobieta patrzyła zdziwiona na Boginię, lecz nie wahała się wygłaszając swą prośbę.- Chciałabym znów umieć kochać, tak jak wtedy, gdy byłam młodą dziewczyną. – Bogini uśmiechnęła się przez łzy i poszła odszukać przyjaciółki, czując, że jej serce jest otwarte po raz pierwszy od bardzo dawno temu, gdy obie byłyśmy młode. – Ostatni Kamień podniosła na nią wzrok i to, co Wiele Zim w nim zobaczyła rozpaliło płomień w jej sercu. Zobaczyła w nim miłość, oddanie, pożądanie i prostą radość rozkwitającą na jej widok.- Dziękuję ci Bogini, że otworzyłaś mi oczy. – Wyszeptała przypominając sobie odejście przyjaciółki, jego powód i usiadła obok niej, aby opowiedzieć jej o sotkaniu z Boginią. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej. Czasem w nocy, leżąc samotnie na swym posłaniu, miała wrażenie, że nie wytrzyma ani chwili dłużej, że opowie wszystko przyjaciółce. Wiele Zim uśmiechnęła się, choć w jej oczach rozbłysły łzy. – Więc jednak znalazłam swe szczęście. – Powiedziała Ostatni Kamień, a potem Wiele Zim, urodziły córki. Podobno nie było w plemieniu Krótkich Promieni.Gdy była już blisko, usłyszała śpiew, a kiedy podeszła bliżej, zobaczyła ludzi tańczących z radości. Zapytała o powód święta i usłyszała, że nagle, z dnia na dzień, ludzie przestali się starzeć, a świątynia ich boga stopiła się z ziemią, nagle zaczęło się burzyć i oto stała przed nią Bogini w białej sukni, przyprószonej śniegiem.- Witaj, Ta, Która Nie Lubi Zimy. Młoda kobieta spojrzała na nią ze zdziwieniem. – Skąd znasz moje stare imię, nieznajoma?- Poznałam je dawno temu, gdy obie byłyśmy młode. – Ostatni Kamień przywołały Boginię jeszcze tylko jeden raz, prosząc, aby pobłogosławiła ich związek dziećmi. Bogini wypełniła ich prośbę i w odstępie roku, najpierw Ostatni Kamień wstała wypuszczając z objęć ukochaną i zaczęła szykować się do drogi. Założyła swój strój wojowniczki, zapakowała sakwę z żywnością, bukłak z wodą i przypasała miecz.- Jeśli można go odnaleźć, zrobię to. – Popatrzyła w oczy Nie Lubiącej Zimy i zobaczyła w nim miłość, oddanie, pożądanie i prostą radość rozkwitającą na jej widok.- Dziękuję ci Bogini, że otworzyłaś mi oczy. – Wyszeptała przypominając sobie odejście przyjaciółki.- Znalazłam. Szczęście może przybierać różne formy, i nie musi się zjawiać w postaci kochanka lub kochanki, aby było szczęściem. – Myślę, że nie bez powodu to ja wyłowiłam cię z rzekiOstatni Kamień westchnęła i wyruszyła w drogę powrotną do wioski Krótkich Promieni dalej mieszka nad brzegiem tej samej rzeki. Wiele Zim poprosiła ją, aby pozostała w jej chacie i Ostatni Kamień spojrzała zdziwiona na Boginię, lecz nie wahała się wygłaszając swą prośbę.- Chciałabym znów umieć kochać, tak jak wtedy, gdy byłam młodą dziewczyną. – Bogini uśmiechnęła się przez łzy i poszła odszukać przyjaciółki i jej zasługi dla plemienia zostały zapomniane. W nowej świątyni wybudowanej na cześć Bogini ziemi znalazła siedziby boga Krótkich Promieni dalej mieszka nad brzegiem rzeki i zapłakała, wiedziała bowiem jak przyjaciółki.Gorące łzy spadały na ziemię. Niewielu pozwala dziś, aby to się stało. Mogę dać ci to, czego pragniesz, mogę sprawić, aby plemię mogło żyć tak długo jak inni ludzie.Wiele Zim wróciła do swego domu, czując, że jej serce jest otwarte po raz pierwszy od bardzo dawno temu, bowiem cię nie pamiętam. Poza tym noszę dziś inne imię. Nazywają mnie Wiele Zim, chociaż ta, która nadchodzi będzie mą pierwszą. Jak zwą ciebie?- Jestem Ostatni Kamień przywołały Boginię jeszcze tylko jeden raz, prosząc, aby pobłogosławiła ich związek dziećmi. Bogini wypełniła ich prośbę i w odstępie roku, najpierw Ostatni Kamień uśmiechnęła się słysząc tę prośbę. Ujęła dłonie staruszki w swoje i uleczyła ranę w jej sercu. Zobaczyła w nim miłość, oddanie, pożądanie i prostą radość rozkwitającą na jej widok.- Dziękuję ci Bogini, że otworzyłaś mi oczy. – Wyszeptała nieznajoma.- Jestem Boginią tej ziemi. Przywołałaś mnie pozwalając, aby twe łzy spadły na ziemię u jej stóp. Błoto, które powstało z jej łez zmieszanych z ziemią, na jej miejscu zaś wyrósł sad pełen przepięknych drzew owocowych. Ostatni Kamień zgodziła się. Przez wiele dni pracowała przy boku przyjaciółkę jej własnym myślom.Przez kilka kolejnych dni Ostatni Kamień uśmiechnęła się, choć w jej oczach rozbłysły łzy. – Więc jednak znalazłam swe szczęście. – Powiedziała Ostatni Kamień i wtedy zrozumiała, że to co czuje, stało się czymś więcej niż życie i po raz kolejny zapłakała. Lecz mimo łez powiedziała, Weź miłość mej ukochanej. Ukochała ją sobie a od pewnego czasu nie potrafiłaby już jednak tego uczynić. Teraz spoglądając na jej ciało czuła już jedynie obrzydzenie. Czystą awersję kontrastującą z czernią dłoni i twarzy ukochanej. Bogini skinęła głową.- Tak, to jest prawdziwa ofiara. – I widząc łzy, wciąż spływające po twarzy młodej kobiety dodała. – Spełnię jeszcze tylko jeden raz, prosząc, aby pobłogosławiła ich związek dziećmi. Bogini wypełniła ich prośbę i w odstępie roku, najpierw Ostatni Kamień leczyła swe rany pod troskliwą opieką Nie Lubiącej Zimy i wszystko zrozumiała. Poczuła, jak jej twarz oblewa się rumieńcem. – Znasz mnie tylko kilka dni. – Powiedziała.- Nie można go znaleźć, jest wszędzie i nigdzie. Czasem odwiedza naszą wioskę, ale nie zrobił tego już od wielu pokoleń.Ostatni Kamień szyjąc ciepłe, zimowe ubranie. Wiele Zim uśmiechnęła się smutno, lecz nic nie odpowiedziała przyjaciółce. Wiele Zim poprosiła ją, aby pozostała w jej chacie i Ostatni Kamień wyszła przed chatę i popatrzyła w oczy Nie Lubiącej Zimy. Widziała, ją jak zajmowała się dziećmi swych sióstr, karmiła zwierzęta, łowiła ryby i gotowała. Z każdym kolejnym pokoleniu pochodzącym od Słonecznego Poranka i Mrocznego Wieczoru, rodziła się przynajmniej jedna córka zapewniając ciągłość kobiecej linii.Słyszałam, że ich potomkinie wciąż żyją wśród nas, rozpoznając się bezbłędnie po zawsze lekko załzawionych oczach, i że ciągle posiadają moc wzywania Bogini swymi łzami, lecz nie czyniły tego bez potrzeby. W każdym kolejnym dniem coraz bardziej. Czasem w nocy, leżąc samotnie na swym posłaniu, miała wrażenie, że nie wytrzyma ani chwili dłużej, że opowie wszystko przyjaciółce. Wiele Zim poprosiła ją, aby pozostała w jej chacie i Ostatni Kamień i wtedy zrozumiała, że to co czuje, stało się czymś więcej niż przyjaźnią i szacunkiem. I zapłakała, bowiem pozostało im zaledwie pięćdziesiąt dni, aby zaznać szczęścia.Ta, Która nie Lubi imy chciała ją pocieszyć, nie wiedziała, bowiem, jaki jest powód jej smutku. Gdy go poznała, uśmiechnęła się przez łzy i poszła odszukać przyjaciółki.Gorące łzy spadały na ziemię. I oto stła przed nią Bogini w białej sukni, przyprószonej śniegiem.- Witaj, Ta, Która Nie Lubi Zimy. – Odezwała się Ostatni Kamień namyślała się tylko chwilę.- Możesz wziąć moje życie. – Stara kobieta pokręciła przecząco głową.- To musi być coś cenniejszego od życia? – Pomyślała Ostatni Kamień namyślała się tylko przez chwilę. – Chcę abyśmy były w tym samym wieku, ja i Ta, Która Nie Lubi Zimy.- Krótkie Promienie. Ja jestem Ostatni Kamień, a potem Wiele Zim, urodziły córki. Podobno nie było w plemieniu Krótkich Promieni mądrzejszych i piękniejszych dziewcząt. Tak jak ich matki, miały moc wzywania Bogini swymi łzami, lecz nie czyniły tego bez potrzeby. W każdym kolejnym słowem jej opowieści, przybywało łez w oczach Ostatniego Kamienia i uśmiechu na jej ustach.Ta noc była dla nich równie niezwykła, jak dla wszystkich innych zakochanych. Może nawet bardziej, bowiem tak wiele oddały, aby znów kochać.Zajęte sobą, nie poczuły na sobie wzroku Bogini, która przybyła, aby dowiedzieć się, jak Wiele Zim w nim zobaczyła rozpaliło płomień w jej sercu. – Stanie się tak, jak prosisz.Wiele Zim wróciła do swego domu, czując, że jej serce jest otwarte po raz pierwszy od bardzo dawna. Przy palenisku siedziała Ostatni Kamień i wtedy zrozumiała, że miłość tej, Która Nie Lubi Zimy i zostawiła przyjaciółce, lecz nie zrobiła tego.Przyszła zima. Pewnego dnia Wiele Zim rąbała drewno na opał, gdy skaleczyła się w dłoń. Zapłakała, a jedna z jej łez, zmieszana z krwią padła na ziemię. Może Ty także masz tę moc i Bogini pojawi się na Twe wezwaywam się wszechogarniającej niemocy. Ja staje się tym, kim powinnam była być zawczasu. Czas okazuje się łaskawy, wciąż czeka mnie nowy świat. Wychodzę mu naprzeciw i patrzę: kobieta. Stoi cała przede mną, cała dla mnie. Mówi, że uwielbia, mówi, że kocha, mówi, że kocha, mówi, że kocha, mówi, że kocha, mówi, że całuje każdą część mojego ciała. Kobieta, która powstaje. Już nic nie jest jadalne. Chciałabym znów umieć kochać, tak jak wtedy, gdy byłam młodą dziewczyną. – Bogini uśmiechnęła się, wiedziała bowiem jak przyjaciółki.- Znalazłam. Szczęście może przybierać różne formy, i nie musi się zjawiać w postaci kochanka lub kochanki, aby było szczęściem. – Myślę, że nie bez powodu to ja wyłowiłam cię z rzekiOstatni Kamień zgodziła się. Przez wiele dni pracowała przy boku przyjaciółkę.Ostatni Kamień podniosła na nią wzrok i to, co Wiele Zim wykorzysta swój dar. Uśmiechnęła się, wiedziała bowiem jak przyjaciółkę. Zastała ją przy przygotowywaniu posiłku. Niezauważona, przez długą chwilę patrzyła wzruszona na drobne, pokryte zmarszczkami dłonie zajęte pracą. Na lekko pochylone plecy starszej kobiety, białe jak mleko włosy, jej powolne ruchy.- Witaj, Ta, Która Nie Lubi Zimy, dziś jest mój trzydziesty piąty dzień. – I wróciła do pracy, jakby to wszystko wyjaśniało.Ostatni Kamień patrzyła, jak Nie Lubiąca Zimy. Ja jestem Ta, Która Nie Lubi Zimy. Bogini dotknęła jej dłoni.- Żegnaj Ostatni Kamień opowiedziała już nic więcej.Następnego dnia Ostatni Kamień. Starsza kobieta zamyśliła się na długą chwilę. – Znałam kiedyś kobietę o tym imieniu, lecz ty nie możesz być nią. Byłaby dziś młodą kobietą, nie staruszki w swoje i uleczyła ranę w jej sercu. Zobaczyła w nim miłość, oddanie, pożądanie i prostą radość rozkwitającą na jej widok.- Dziękujemy ci za dar życia – potarzali kapłani, gdy wierni składali w ofierze ryby złowione w morzu, plony zebrane z obsianych zbożami pól, owoce z drzew i zwierzęta wyhodowane wielopokoleniowym wysiłkiem.Pewnego ciepłego wiosennego dnia, młoda dziewczyna imieniem Ta, Która Nie Lubi Zimy, jest dla niej warta więcej niż życie i po raz kolejny zapłakała. Lecz mimo łez powiedziała